pamiętam taką scenę
mały byłem jeszcze i nieświadomy
bez zmysłów orientacji
taki dokument w tv
ludzie hazardziści
oddychający tlenem ekstremalnych wyzwań
nonsensownych w kontekście pragmatyzmu
wyzwań dla samych wyzwań
sztuka dla sztuki
adrenaliny
lata chyba szesćdziesiąte w USA
krainie drapaczy chmur
rozwieszano linę
między dwoma wieżowcami
na samej górze, wysokość maksymalna
jak w cyrku
lecz bez asekuracji
brał delikwent to takie podłużne dla równowagi
i wchodził na linę
na drugi wieżowiec
jak w cyrku
lecz bez asekuracji
pamiętam do dziś
dokument pokazał ileś prób udanych
i na koniec jeszcze jakąś próbę
w pochmurny wietrzny dzień
i ten człowiek spadł
walczył na linie o każdy centyment
i na samym środku
spadł
tak po prostu
i często czuję się jak oni
na własnej linie
z wiatrem